ORKIESTRA NA POLITYCZNYM TITANICU
W tym roku Jurek Owsiak musiał przełknąć kilka gorzkich pigułek. Być może dotarło do niego, że młodsi nie będziemy, telewizja to nie jedyne medium, a co najważniejsze, że polityka nie jest kompatybilna z dobroczynnością.
Weteran „zrzuty narodowej”, której imieniem nazywane są mosty, ulice i ronda sam znalazł się na rozdrożach. Może nadal robić co chce, do końca świata i jeden dzień dłużej, ale musi uznać, że kibicowanie jakiejkolwiek opcji politycznej nie pomaga WOŚP. Nie chodzi tu o prywatne poglądy, a o mieszanie ich z akcja charytatywną. Jak słusznie zauważył Andrzej Sapkowski: „Poglądy są jak dupa, każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać?”.
Tymczasem część ofiarodawców odczuwa dyskomfort, gdy dowiaduje się, że człowiek, który kwestuje na leczenie dzieci, popiera marsze wściekłych i aborcję. "Strajk Kobiet gra z nami w sobotę i niedzielę. Dziękujemy. Chylę czoła". (29.01.2021).
Czoło nie dupa, można pokazać, a nawet pochylić, ale stwierdzenie, że najpierw będziemy bawili się w Heroda, a potem w Matkę Teresę z Gdańska, nie przysporzyło Orkiestrze popularności.
Prosty schemat pokazuje, że akcja powoduje reakcję, a kto u jednych zyskuje, u innych traci. O tym szef WOŚP przekonał się już w roku 2016, gdy po raz pierwszy poparł Czarny Protest.
Zamiast odpuścić sobie temat i zająć się graniem do końca świata, wdał się w dyskusję z siostrami Karmelitankami, które pouczył tymi słowami: „W naszym pojęciu czarny z białym się nie wyklucza, pod warunkiem, że biały nie będzie tylko oparty na pustej demagogii”. Cóż, noc i dzień też się nie wykluczają, pod warunkiem, że dzień nie będzie oparty na zaćmieniu Słońca. Mądrości w tym wielkiej nie ma, ale Dyrygent miał przynajmniej ostatnie zdanie.
Kolejne potknięcia wynikają z wiary, że istnieją osoby, którym się nie odmawia, więc Orkiestra jest skazana na sukces i coroczne rekordy. Nie bez powodu już w roku 2015 Kazimiera Solejukowa podpowiedziała w serialu „Ranczo”: „700 tyś. z tego co zostało na pół się podzieli i na Caritas wpłaci i na WOŚP, bo (…) i jedni i drudzy wsparcia warci”. Może pan Jurek lepiej zapamiętał „Klan” i „Matysiaków”, gdzie popierany jest bezkonkurencyjnie?
Życie nie jest nowelą, więc poparcie dla fundacji jest uzależnione od tego, jak podmiot potrafi prawdziwie i skutecznie zabiegać o darowizny. W Polsce aktywnie działa około 75 tyś. fundacji i stowarzyszeń, które proszą o kilka złotych. Wiele z nich nie ma dostępu do mediów, nie może liczyć na bezpłatne reklamy, wsparcie celebrytów, dotacje, upusty itp. Dlaczego WOŚP miałaby być traktowana inaczej od pozostałych? A jeśli ofiarodawcy raz i drugi wspomogą dzieło Jurka Koniec Świata, to może chcieliby usłyszeć proste „dziękuję” lub „Bóg zapłać”, a nie otrzymać wskazówkę na kogo mają głosować?
Inicjatywa, która miała wszystkich łączyć, zaczęła dzielić i tak już spolaryzowane społeczeństwo. Gdy okazuje się, że wolontariusze odmrażają tyłki na mrozie, byśmy za rok mogli dowiedzieć się z bilbordów, że „wygramy z sepsą, Złem, PiS-em lub Białym Domem”, to zaczynamy się zastanawiać, czy nie lepiej wrzucić grosik nawiedzonym frajerom z towarzystwa Hare Kryszna, którzy też marzną na rynkach, ale nie próbują nas urabiać politycznie.
Puszczanie oka do elektoratu stało się zbyt ostentacyjne i nawet „Newsweek”, który zapewnił kampanii wyborczej i sepsowej dobrą prasę, nic nie zaradzi na to, że ludzie też mają oczy, a niekoniecznie się puszczają.
Wielu uczestników i darczyńców, którzy 30 lat temu wspomagali orkiestrę, muzykowali, kwestowali, tęskni za czasami, gdy szef fundacji nie był zaangażowany w spór polityczny. Kto podczas 1. historycznego Finału miał lat 15, teraz dobiega pięćdziesiątki. Ma rodzinę, źródło utrzymania i poglądy, więc może, w odróżnieniu od nastolatka – idealisty, ocenić drogę, jaką przeszła WOŚP. Jednym metamorfoza fundacji dobroczynnej w przybudówkę partyjną nie przeszkadza, inni nie kryją rozczarowania.
Pan Owsiak przywykł do posiadania racji, w czym utwierdzają go celebryci trzech pokoleń, politycy i media, które trą kolanem o kolano na jego widok. O podobnym zachwianiu proporcji pisał już Ignacy Krasicki w bajce „Szczur i kot”: „Mnie to kadzą – rzekł hardzie do swego rodzeństwa; siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa…” Cóż, pycha kroczy przed upadkiem, a wahadło wyborcze niejednego polityka odsunęło od żłobu i puszki.
Zarząd orkiestry zdaje się tego nie zauważać. Szef wszystkich szefów gratuluje influencerowi rekordowej zbiórki, ściska, pozdrawia i kłania się nisko. Skoro był czołobitny wobec aborcjonistek i Platformy Obywatelskiej cóż szkodzi pokłonić się Łatwogangowi? Jednak całe wystąpienie (w wersji okrojonej do 40 sek. jednoznacznie nieprzychylne Owsiakowi, którego biorę tu w obronę pomimo odmiennych przekonań) przypomina przemówienie tow. Gierka podczas gospodarskiej wizyty w PGR. Pomożecie?! Zależy w czym – odpowiedziała opinia publiczna 2026.
Najgorzej byłoby, gdyby pan Jerzy ogolił głowę i zaczął na scenie udawać dwudziestolatka. Innym rozwiązaniem może być próba włączenia nowych inicjatyw do upolitycznionego zaprzęgu WOŚP, w którym Przystanek Woodstock, Złoty Melon, Mrówka Cała i przeróżne żywiołki drobniejszego płazu maszerują, śpiewając zgodnym chórem. Najlepszym rozwiązaniem dla chorych dzieci byłoby, by Orkiestra powróciła cudem na pierwotnej formuły łono, szczera skrucha pana Jurka i odcięcie się od wszystkich opcji politycznych. Brzmi jak fantazja? Owszem, ale „większa będzie w Niebie radość z jednego nawróconego, niż z 99 sprawiedliwych” (Łk 15,7). Apokryfy wspominają, że, przez analogię, większa radość będzie z jednego prawdomównego polityka, niż z 99 zindoktrynowanych wyborców.
Dyrygent zrobi, co uzna za stosowne. Cały ten wywód, ważny dla pojedynczych osób, które dotknęła krzywda, choroba lub propaganda, nie ma znaczenia dla funkcjonowania Służby Zdrowia i Okolic. W bieżącym roku na ochronę zdrowia zaplanowano 247,8 MILIARDÓW złotych. Oznacza to, że środki przekazane przez WOŚP to około 1,5 ‰ Tak, PROMILA wydatków powiązanych z działalnością źle zarządzanego ministerstwa. Ilu nam potrzeba uczciwych Owsiaków i nowych inicjatyw, by „zrzutka narodowa” pokryła bodaj 10% marnotrawionych środków budżetowych?
Czyli wiele hałasu o niewiele, wypominanie znajomym, że kto nie wrzucił do puszki, niech nie korzysta ze sprzętu, lansowanie się dziennikarek i celebrytów w każdym miejscu, gdzie stoi bodaj jedna kamerka. Nie ma nawet powodów, by pisać o ciemnej stronie świętego Jerzego z Gdańska. Ta pokazywana w mediach jest dostatecznie żenująca.
Cóż więc wypada robić panu Owsiakowi? Nie wiem. Wiem za to, że uwielbiany kochanek i awanturnik (a także pionier używania prezerwatyw) Giacomo Casanova ostatnie kilkanaście lat życia spędził na zamku przyjaciela – współmasona hrabiego Karla von Waldsteina. Tam, na łaskawym, ale suto okraszonym chlebie, opiekował się biblioteką i pisał pamiętniki, w których odrobinę podkoloryzował swój życiorys. Gdy mężczyźnie stuknie szósty krzyżyk, wspominanie młodości nie jest niczym złym. Panu Owsiakowi stuknął siódmy, ale jeszcze nie oswoił się z myślą, że „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym”, jak śpiewał zespół „Perfect”. Siema!
🖌️ grafika:
@baspiela
🪶 tekst:
@KazikSzymeczko
📣 Jeżeli podobają Ci się nasze publikacje koniecznie podaj dalej i zostaw polubienie lub komentarz - to pomaga nam się rozwijać. Dziękujemy!