"Status studenta za 1200 zł". Fałszywe szkoły napędzają nielegalną imigrację❗
Trzy "uczelnie" wystawiły tysiąc fałszywych zaświadczeń dla cudzoziemców spoza UE. Prokuratura mówi: skala jest gigantyczna.
Prokuratura i Straż Graniczna rozbijają kolejne ogniwa procederu, który zamienił część polskich prywatnych uczelni w fabryki dokumentów dla cudzoziemców. Mechanizm jest prosty: fałszywe zaświadczenie o statusie studenta to przepustka do polskiej wizy, a polska wiza to wejście do całej strefy Schengen.
Skala robi wrażenie:
◾ Trzy niepubliczne uczelnie wystawiły co najmniej tysiąc dokumentów umożliwiających wjazd obcokrajowcom spoza UE
◾ Zarzuty usłyszało 12 osób, w tym domniemany szef zorganizowanej grupy przestępczej
◾ W oddzielnej sprawie na Pomorzu zabezpieczono blisko sto fałszywych legitymacji studenckich
◾ Cena jednego kompletu dokumentów: około 1200 złotych
◾ Cudzoziemcy — głównie obywatele Kolumbii — trafiali nie na uczelnie, lecz do hal magazynowych
W jednej tylko kontroli w powiecie sokołowskim Straż Graniczna ujawniła 124 osoby z fałszywymi legitymacjami studenckimi. Mieli być studentami — zamiast tego pracowali nielegalnie.
Śledztwo sięga też pracowników polskich ambasad i konsulatów, które wystawiały wizy na podstawie zaświadczeń z uczelni bez akredytacji do kształcenia obcokrajowców. To jest dokładnie ten sam mechanizm, który ujawniła afera wizowa za rządów PiS — gdzie kilkadziesiąt tysięcy osób mogło otrzymać polskie wizy pod pretekstem studiowania.
I tu jest sedno. Afera wizowa nie skończyła się wraz ze zmianą rządu. Proceder trwa, tylko zmienił formę: z konsularnej na uczelnianą. Prywatne uczelnie traktują cudzoziemskich "studentów" jako źródło zarobku, agencje zatrudnienia jako źródło taniej siły roboczej, a przestępcy jako kanał legalizacji pobytu w całej Unii.
Polska potrzebuje twardej kontroli, kto i po co przekracza jej granicę — a nie kolejnych haseł o "umiędzynarodowieniu uczelni."