Prezydent Polski - kimkolwiek by nie był - powinien ważyć symbole.
Tymczasem w Pałacu Prezydenckim uroczyśnie witany jest lider francuskiej skrajnej prawicy. Partii wywodzącej się ze środowisk reżimu Vichy, wybielających kolaborantów z czasu II wojny światowej, partii finansowanej przez Putina, na dodatek mające bliskie związki z Kremlem.
Chwilę później przedstawiciele polskiej skrajnej prawicy prowadzą go pod Grób Nieznanego Żołnierza.
Trudno o większą profanacje najwyższych symboli kraju, który tak wysoką cenę za walkę z faszyzmem.