U nas się mówi "polityka ukraińska". Monolit?
A gdzie tam...
Denis Szmyhal jest nielubiany i chętnie by się go pozbyto a przede wszystkim chętnie pozbyłby się go prezydent, z którym stosunki mimo że oficjalnie poprawne są bardzo napięte. Ale Szmyhal jest nie do odstrzelenia, bo żyje bardzo dobrze z oligarchami zwłaszcza z Rinatem Achmetowem, który jest wybitnym "producentem rolnym" więc Szmyhal jego interesów pilnuje. Ponadto jako jedyny dobrze dogaduje się z Niemcami, zwłaszcza jest lubiany przez Olafa Scholza, a Niemcy dobrej prasy na Ukrainie nie mają. Pamięta się im że dużo obiecywali i mało dawali i utrwaliło się takie przekonanie, że Niemcy dają jak ich Amerykanie przycisną.
Zełenskiego Szmyhal nie znosi więc toleruje i głaszcze frakcję antyzełenską w rządzie zwłaszcza w MSZ, którą rządzi Dmytro Kuleba. Ogólnie to ta frakcja jak i zresztą wszyscy od Szmyhala - uważa że wystarczy mocno kłaniać się Amerykanom bo Ameryka rządzi Zachodem a z resztą wystarczy mieć stosunki poprawne. Na co się skarżyli już Francuzi. Ta frakcja Polskę traktuje jak jeszcze jednego klienta Amerykanów, takiego samego jak sama Ukraina.
Zełenski jest bardzo nielubiany przez oligarchów za konflikt z Achmatowem i uderzenie w Kołomojskiego - tego dotąd nie było, żeby ukraiński polityk oligarchę zaczepiał! - więc jak mu mogą podstawić nogę to robią to z wielką radością. Poza tym Zełenski nie wiesza się u ich klamki, szuka popularności w wojsku i u ludzi, co ich jeszcze bardziej denerwuje,
A że Zełenski jest za zbliżeniem z Polską, to każda nieostrożna wypowiedź polskiego polityka jest wykorzystywana żeby bić w Zełenskiego
Jest tym ciekawiej bo to oligarchowie finansują Prawą Stronę ukraińską, która twierdzi, że Szmyhal i Zełenski "zdradzili bo wiedzieli o inwazji a pobudowali drogi od granicy do Kijowa". Tymczasem chodzi o drogę Charków-Kijów i kilka innych z Charkowszczyzny rzeczywiście poprawionych, ale co - miały być gruntowe? I ta Prawa Strona (nazwa umowna Ukraina ma też swoich ultras) żąda rozliczenia Zełenskiego "za zdradę" i własnych rządów jako Jedynych Prawych Ukraińców. Niewiele znaczą, ale propagandę robią szeroką...
Jeszcze dodatkowo w Ukraińcach rodzi się ich taka własna idea Przedmurza, że "my tu własnymi piersiami Zachód chronimy przed moskiewską nawałą, więc Zachodzie dawaj broń i do niczego się nie wtrącaj". Podbijają tego bębenka niektóre tamtejsze media.
Zauważył to Ben Wallace, ale załatwił w najgorszy możliwy sposób - w stylu kapitana piechoty hinduskiej z 1902 roku skarcił ukraińskiego kanaka. OK, ja też lubię Kiplinga, ale przez ten głupi protekcjonalizm nie ma teraz tematu, bo NATO to nie armia Imperium Brytyjskiego za nieboszczki królowej Wiktorii, a trzeba Ukraińcom czasem przypominać, jaka jest rzeczywistość.
W to wszystko wszedł premier Mateusz Morawiecki który powiedział:
"Mamy za niecałe już dwa miesiące, zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej, otworzyć granicę ponownie 15 września. Chcę wyraźnie powiedzieć, tutaj z ministerstwa rolnictwa Rzeczypospolitej Polskiej, nie otworzymy tej granicy. Albo Komisja Europejska zgodzi się na wypracowanie (...) regulacji, które przedłużą ten zakaz, albo zrobimy to sami. Będziemy twardzi, będziemy zdecydowani, będziemy bronili polskiego rolnika. To pierwsza rzecz. Druga, jeżeli pojawią się kolejne sygnały destabilizacji na innych rynkach rolnych, na rynkach innych artykułów rolnych, zrobimy to samo"
Na Boga po co nam to było??
Bo wybory??
Premier zapowiedział możliwe rozszerzenie embarga importowego, ZANIM jeszcze zaczęły się rozmowy na ten temat w gronie pięciu krajów: Rumunii, Polski, Węgier, Słowacji i Bułgarii
Jest to w interesie Węgier nie Polski, bo wiadomo, że Węgry dążą do nałożenia embarga na WSZYSTKIE ukraińskie produkty rolne, zaś Polska mogła uzyskać łatwo "rekompensatę w przypadku negatywnego wpływu na rynek rolny" w postaci ułatwienia embarga importowego i ograniczeniu wejścia ukraińskich produktów na nasz rynek do tranzytu, o czym mówiła Komisja Europejska, a pilnować tego miał komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.
No i teraz mamy beznadziejnie głupie oświadczenie Szmyhala, które tak naprawdę nie jest adresowane do Polaków tylko jest uderzeniem w Zełenskiego, który chce normalizacji stosunków z Polską i dobrego sąsiedztwa.
A przemowy czy pohukiwanie na Ukraińców nic nie dadzą, oni liczą się tylko z Amerykanami i rozmowy na ten temat to tylko z Wujem Joe, jeśli nasza dyplomacja nie wywoła gdzieś jeszcze jakieś eksplozji z powodów oczywiście wyborów.
Czy Ion-Marcel Cioracu gorzej broni interesów rumuńskiego rolnika, że wystąpił o embargo importowe, ale nie składał żadnych oświadczeń ?
Czy Ľudovít Ódor gorzej broni interesów słowackiego rolnika, że wystąpił o embargo importowe, ale nie składał żadnych oświadczeń?
Czy Nikołaj Denkow gorzej broni interesów bułgarskiego rolnika, że wystąpił o embargo importowe, ale nie składał żadnych oświadczeń?
Po koleżeńsku usłyszałem jakiś czas temu od pewnego słowackiego ekonomisty: " u nas mają zakaz wchodzenia w ukraińską politykę bo tym sobie można tylko zaszkodzić"
Czy Polska naprawdę musi uczestniczyć w węgierskich rozgrywkach z Ukrainą i za to obrywać? Nie dość nam własnych problemów?