pisać każdy może, byle grzecznie i na temat 😏

Joined March 2022
3 Photos and videos
Darulus retweeted
F-35 "powietrze-powietrze" Mimo, że w manewrowej walce powietrznej F-35A ustępuje F-16C/D Block 52 , to jednak na dużych i średnich odległościach ma bardzo wyraźną przewagę. Pomijając fakt, że może w sposób skryty podejść do wrogich myśliwców, to ma też doskonały radar i przyzwoite uzbrojenie. Polacy otrzymali odmianę Block 4, ale ponieważ radar AN/APG-85 z anteną wykonaną z użyciem tlenku galu o zwiększonej czułości i precyzji nie był jeszcze gotowy, to nasze F-35A otrzymały nieco starsze AN/APG-81. Oba są produkowane przez Northrop Grumman w zakładach Linthicum Heights w Maryland, tuż obok Baltimore, czyli w danym zakładzie firmy Westinghouse Defense and Electronics Systems Center. Jest to radar z aktywnie skanowaną anteną typu AESA. Antena radaru AN/APG-81 posiada 1676 mikroelementów nadawczo-odbiorczych (tzw. modułów T/R – Transmit/Receive modules). Dzięki temu każdy z nich wysyła wiązkę w innym kierunku, tworząc "jeża" wiązek, obserwując przedni sektor przed samolotem w zakresie ±60 stopni w poziomie (azymut) oraz ±60 stopni w pionie (elewacja). Oznacza to, że pojedyncza, płaska antena radaru zamontowana na sztywno w nosie F-35A pokrywa przednią półsferę w zakresie 120 stopni, nie potrzebuje mechanicznego poruszania, jak w F-16 (choć na naszych tylko w azymucie, w pionie jest elektroniczne skanowanie fazowe). Zasięg tego radaru jest większy niż na F-16, cel typu mały myśliwiec jest wykrywany z odległości 150-160 km, wobec 110-130 km na F-16C/D Block 52 czy 70-85 km na MiG-29. Sam F-35A natomiast przez wrogie myśliwce jest wykrywany z bardzo małej odległości, zapewne około 20 km, bo ma bardzo niskie echo radarowe. Najciekawsze są jednak tryby pracy. Zwykły radar, w tym ten na F-16, pracuje albo w trybie poszukiwania, albo śledzenia celu. Do użycia rakiet wymagane jest śledzenie. Typowe skanowanie to RWS - Range While Search. Określa się wówczas położenie wszystkich celów, ale przy każdy "omieceniu" wiązką radaru przestrzeni, cele które w międzyczasie zmieniły położenie, są traktowane jak nowo wykryte. Są pokazywane na ekranie, ale system nie tworzy tzw. plotu, czyli nie rysuje ścieżki ich poruszania się pozwalającego na projekcje ruchu niezbędnego dla skierowania rakiet we właściwe miejsce spotkania. Na zakresie STT (Single Target Track) antena podąża za tym jednym celem, nie wykrywając innych, lecz w sposób ciągły monitorując jego położenie tworząc "plot". Tak było na MiG-29. Na F-16C był pewien substytut - TWS, Track-While-Scan, czyli elektroniczne tworzenie plotów przez komputerowe łączenie kropek wykrytych celów w poszczególnych "omieceniach" przestrzeni powietrznej dla ograniczonej liczby celów, przy zwiększonej częstotliwości powtarzania impulsów radaru, czyli "ścięciu" maksymalnego zasięgu. Na TWS radar AN/APG-68(V)9 z F-16C/D jednocześnie śledzi do 10 celów powietrznych, mogąc przygotować rozwiązania ogniowe dla czterech pocisków AMRAAM jednocześnie. O ile MiG-29 mógł pociskiem R-27R zaatakować na raz jeden cel, to F-16 może jednocześnie atakować cztery różne pociskami AIM-120C-5/7 AMRAAM o zasięgu do 70/100 km wysyłając im paczki uaktualnienia położenia MCU (Mid-Course-Update) do czterech pocisków. Natomiast na APG-81 jest rewolucja. Nie ma podziału na wykrywanie i śledzenie. Jest jeden tryb IST, Interleaved Search and Track (Przeplatane skanowanie i śledzenie). Radar potrafi jednocześnie przeczesywać przestrzeń powietrzną i śledzić dziesiątki celów, generując dla pilota pełny obraz sytuacji taktycznej. Wiązka radaru „skacze” między celami tak szybko, że pilot nie musi zmieniać trybów, by przygotować się do odpalenia rakiety. Dodatkowo radar pracuje naprzemiennie w trybie pasywnym odbierając sygnały radaru wroga i innych jego systemów, uaktualniając śledzenie, ale zbierając dane do identyfikacji celu. Dzięki cyfrowemu formowaniu wielu wiązek naraz, radar potrafi jednocześnie śledzić i naprowadzać pociski AIM-120 AMRAAM na kilka różnych celów powietrznych rozproszonych w przestrzeni. Polskie F-35A dzięki belkom Sidekick mogą w komorach wewnętrznych zabrać do sześciu AIM-120D-3 AMRAAM o zasięgu do 130 km. Wszystkie mogą być wystrzelone salwą do sześciu różnych celów jednocześnie. Można zostać asem w jednej dobrej salwie... Jeśli jest to tryb powietrze-powietrze, to cztery kolejne AMRAAM można zabrać na zaczepy podskrzydłowe na belkach pojedynczych i jeszcze dwa AIM-9X Sidewinder pod samymi końcówkami. Wówczas teoretycznie można rypnąć w jednym ataku nawet 10 AMRAAMów do 10 różnych samolotów z nadlatującej grupy, 2,5 raza tyle co na F-16. Lockheed przewiduje w przyszłości certyfikowanie samolotu do belek podwójnych na AMRAAM na zewnątrz i samolot może wówczas zabrać 14 AMRAAMów w tzw. "beast mode" (reżim bestii). Oczywiście radar samolotu jest nieczuły na tzw. "notch" czyli zmylenie radaru impulsowo-dopplerowskiego przez stanięcie pod kątem 90 stopni do nadlatującego myśliwca, kiedy nie ma różnicy dopplerowskiej i samolot wroga znika z radaru na tle ziemi. Jest to nazywane "lotem w kanale ślepoty dopplerowskiej". Większość radarów w myśliwcach szuka celów na tle ziemi (tryb look-down/shoot-down) wykorzystując efekt przesunięcia dopplerowskiego (częstotliwości) od celów ruchomych. Ziemia odbija gigantyczne ilości fal radiowych (tzw. odbicia od podłoża lub ground clutter). Aby radar nie pokazywał pilotowi "szumu" zamiast samolotów, komputer odfiltrowuje wszystkie obiekty, które są nieruchome względem ziemi, czyli nie mają prędkości promieniowej względem myśliwca. Radar AN/APG-81 ma zakres mikro-Doppler. Kadłub samolotu może lecieć prostopadle i mieć zerową prędkość radialną, ale łopatki wewnątrz silników odrzutowych wciąż obracają się z prędkością tysięcy obrotów na minutę. Radar AN/APG-81 ma tak potężną czułość, że wychwytuje te miniaturowe przesunięcia fazowe od pracującego silnika wroga i "widzi" go pomimo idealnego kąta lotu. Dlatego nie jest możliwe "zniknięcie" z radaru F-35A tak jak można zniknąć z MiG-29 i F-16 lecąc prostopadle. Do tego dochodzi zakres automatycznej identyfikacji celu i pełna integracja współpracy z elektrooptyką, ale to oddzielna historia.... Fot. MON To moja praca, te teksty, choć równolegle piszę w papierowej. Robię to dla Was. Jak Wam się podoba to proszę o kawki w zamian, przeznaczone dla mego potomstwa. Dziękuję! buycoffee.to/dafiszer
47
125
1,182
79,604
Darulus retweeted
#Tegodnia 8 czerwca 1946 roku odbyła się londyńska parada zwycięstwa w II Wojnie Światowej. Wydarzenie to obrosło wieloma mitami, a to dlatego, że na paradzie maszerowały najbardziej egzotyczne oddziały: Hindusi, Etiopczycy, Libańczycy, oddziały robocze z Seszeli, czy korpus medyczny z Fidżi. Jednak - zabrakło na paradzie Polaków. Wiele osób myśli, że był to jakiś celowy wybieg władz brytyjskich, chytry plan odebrania Polakom chwały zdobytej na polach bitew II Wojny Światowej, albo oznaka tchórzostwa przed sowieckimi władzami i strachu przed Józefem Stalinem. W rzeczywistości żadne tego rodzaju skomplikowane machinacje nie miały miejsca. Przede wszystkim - nie tylko Polaków zabrakło na tej paradzie. Nie było ani Sowietów, ani Jugosłowian. Nie pojawiły się reprezentacje Rumunii i Bułgarii - choć przez większą część wojny po stronie Osi, to kończyły ją jako Alianci, a ich wysiłek uznały Wielka Brytania i USA. Jedynym krajem zza „Żelaznej Kurtyny” jaki wysłał swoją delegację, była Czechosłowacja. Ale Czesi ponad rok wcześniej wrócili do swojego kraju wraz ze sprzętem wojskowym i całym rządem... Polacy jak najbardziej byli zaproszeni. Polacy z jedynego uznawanego wówczas na arenie międzynarodowej rządu: Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z Warszawy. Przypomnę, że pozornie był to całkiem normalny polski rząd, szczególnie w oczach niezbyt zorientowanego Zachodu - w jego skład wchodzili zarówno zasłużeni politycy przedwojenni, członkowie rządu emigracyjnego z Londynu, komuniści, a także działacze polscy z USA. To, że wszystko było tam pod dyktando Moskwy - było szczegółem, który mało kto dostrzegał. Warszawa została poinformowana już w marcu 1946 roku o paradzie i poproszona o wybranie delegacji i pocztu sztandarowego. Rządzący Polską komuniści pierwotnie zgodzili się na udział i starannie przygotowali: delegację mieli poprowadzić oficerowie niekojarzeni z komunizmem. Dwóch z nich - gen. Gustaw Paszkiewicz i kmdr Stanisław Dzienisiewicz - było dobrze znanych Brytyjczykom, bo w czasie wojny służyli w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, w dodatku ten drugi nadal był w Londynie. Z kolei trzecim delegatem był gen. Mikołaj Prus-Więckowski, we wrześniu 1939 r. zastępca dowódcy Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Taktyka była to bardzo przemyślana i obliczona na pokazanie Brytyjczykom, że TRJN rzeczywiście jest rządem wszystkich Polaków. Jednak komuniści odwołali przyjazd dopiero 7 czerwca 1946 roku, na dzień przed paradą. Dotąd attache wojskowy ambasady TRJN w Londynie, płk Józef Kuropieska - także zresztą oficer przedwojenny - codziennie odwiedzał lotnisko Croydon, oczekując przylotu delegacji. Ta nie przyjechała. Jako pretekst wykorzystali fakt, że Wlk. Brytania umożliwiła przelot do USA gen. Tadeuszowi Borowi-Komorowskiemu. Był to jedynie pretekst: decyzję o bojkocie parady podjął Józef Stalin. Dzień przed paradą Brytyjczycy usiłowali desperacko bronić się przed kompletną absencją Polaków i zaprosili niektórych generałów rozwiązanych już PSZ, jak gen. Stanisława Kopańskiego. Ci jednak zbojkotowali paradę, uznając, że nie chcą być obecni obok „oddziałów «marszałka» Żymierskiego”. RAF zamierzał zaprosić 25 najlepszych polskich lotników. Ci jednak, usłyszawszy, że będę maszerować pod brytyjską flagą, odrzucili zaproszenie, także w geście solidarności z kolegami z sił lądowych. Jedynym obecnym był płk Józef Kuropieska. Jak sam pisał: „Widowisko było zadziwiająco barwne pozbawione przesadnej sztywności, jakoś urzekająco swojskie. Było to święto niekłamanej radości, jakby premia za wojenne wyrzeczenia i utrapienia.” W samej Polsce nie przywiązano większej wagi do tego wydarzenia. Pojawiły się tylko krótkie, lakoniczne wzmianki prasowe. Inaczej było w Londynie i reszcie środowisk emigracyjnych. Jednak i tam raczej przeważały wyważone opinie, a całą sprawę w polskich środowiskach traktowano z zakłopotaniem. Były głosy krytyczne, ale raczej mniej liczne. Dziwi mnie to, że ta parada urasta do rangi jakiejś niepomiernej zniewagi. Tak jakby Alianci nie dali Polakom masy innych powodów, kiedy ich znieważali i upokarzali. Na czele z ukrywaniem sprawy Katynia, lekceważeniem wsparcia dla Armii Krajowej, kwestią polskich granic wschodnich. Ba, dużo poważniejszym powodem do oburzenia jest to, że Alianci kompletnie nie zareagowali na aresztowanie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego przez Sowietów, czy błyskawiczne cofnięcie uznania dla rządu polskiego na rzecz TRJN. Ta parada to naprawdę najmniejszy problem.
15
44
320
17,619
Darulus retweeted
#Pamiętamy 🕯️ Dziś mijają dwa lata od śmierci śp. sierż. Mateusza Sitka, żołnierza 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, który został śmiertelnie raniony podczas służby na granicy polsko-białoruskiej, stojąc w obronie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i chroniąc ją przed osobami nielegalnie przekraczającymi granicę. Miał zaledwie 21 lat. Był młodym człowiekiem, który miał przed sobą całe życie, marzenia i plany. Gdy jednak Ojczyzna potrzebowała jego służby, stanął na posterunku z odwagą, odpowiedzialnością i poświęceniem godnym najwyższego szacunku. W chwili próby nie cofnął się ani o krok. Pozostał wierny żołnierskiej przysiędze, wykonując swoje obowiązki do końca. Oddał to, co najcenniejsze – własne życie – stojąc na pierwszej linii obrony naszej granicy, naszego bezpieczeństwa i wartości, które jako wspólnota narodowa jesteśmy zobowiązani chronić. Jego służba, odwaga i ofiara pozostaną na zawsze zapisane w pamięci żołnierzy Wojska Polskiego i wszystkich Polaków. Cześć i chwała Bohaterowi! Cześć Jego pamięci! 🇵🇱 #PołączeniDlaBezpieczeństwa 🤝 #JointForSecurity
20
28
187
6,454
Darulus retweeted
„… za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.” Dziś mija 2. rocznica śmierci śp. sierż. Mateusza Sitka, żołnierza @1WBPanc, który oddał życie, pełniąc służbę na granicy Rzeczypospolitej Polskiej. Cześć i chwała Bohaterowi. Nigdy nie zapomnimy.
48
165
958
42,104
Darulus retweeted
IRGC Troops walking by entrenched T-55s/Type 69s and BTR-50s on the Southern Front of the Iran-Iraq War.
2
27
283
5,551
Darulus retweeted
Polska 2004 r.: F-16 czy Gripen? W czasie przetargu stulecia, kiedy to za niemałą sumkę kupiliśmy pierwsze zachodnie myśliwce od czasów Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Nie ma bowiem co liczyć pojedynczej P-39Q Aircobra z szachownicami, na której osobiście latał dowodzący polskimi Wojskami Lotniczymi sowiecki generał Fiodor Połynin, był to jego osobisty samolot i nikomu nie pozwalał na niej latać, nawet innym Sowietom. W momencie dokonywania wyboru nowego myśliwca głównie kierowano się przesłankami: Taktycznymi: Na korzyść F-16C/D Block 52 w stosunku do JAS 39C/D Gripen przemawiały: - parametry przestrzenne: F-16C - zasięg do przebazowania 4200 km, Gripen - 3000 km. Prędkości max. identyczne (Ma=2,0), z niewielką przewagą F-16 na małej wysokości (F-16 - 1,2 a Gripen 1,15). Wznoszenie F-16 - 305 m/s, Gripen - 255 m/s. - najważniejsze - system kierowania ogniem. Radar Northrop Grumman AN/APG-68(V)9: Zasięg wykrywania celu wielkości myśliwca (RCS 5 \m kw.) wynosi około 105–115 km. Śledzenie celów: Potrafi śledzić do 10 celów jednocześnie w trybie Track-While-Scan (TWS) i naprowadzać pociski AIM-120 AMRAAM na 4 cele jednocześnie. Mapowanie terenu: Posiada zaawansowany tryb SAR (Synthetic Aperture Radar), który pozwala na tworzenie zdjęć powierzchni ziemi w wysokiej rozdzielczości, umożliwiając atakowanie celów lądowych w każdych warunkach pogodowych. Radar Ericsson PS-05/A z Gripena Zasięg wykrywania celu wielkości myśliwca wynosi około 70–90 km (ze względu na mniejszą średnicę anteny i mniejszą moc wyjściową). Śledzenie celów: Może śledzić do 8 celów jednocześnie i zwalczać 4 z nich w tym samym czasie przy użyciu pocisków AMRAAM O wiele mniej funkcji powietrze-powierzchnia, w tym brak SAR F-16C/D - zasobnik celowniczy AAQ-33 Sniper o wysokich parametrach, Gripen - izraelski zasobnik celowniczy Litening III o nieco gorszych parametrach Większy asortyment uzbrojenia, w tym bomby JDAM z którymi Gripen nie był wówczas oferowany. Przyczyny geopolityczne: Współdziałanie w ramach NATO z podobnymi samolotami sojuszników, wyposażenie Link-16 do wymiany informacji ze środkami bojowymi NATO, na Gripenie był niekompatybilny z NATO system Link-39. Z F-16C oferowano AIM-120C-7, a Szwecja nie miała dopuszczenia do kodów źródłowych mogła zaoferować integracje z AIM-120B, podobnie z innym zaawansowanym uzbrojeniem rodem z USA. USA będący naszym głównym sojusznikiem i wówczas było to pewne i stabilne. O Trumpie nikt nie słyszał. Możliwość uzupełnienia strat z amerykańskich zapasów mając wyszkolony personel. Przyczyny logistyczne: Wspólny łańcuch zaopatrzenia NATO w części zamienne, sieć różnych zakładów naprawczych w Europie płatowców, silników, awioniki, osprzętu. Wybór okazał się doskonały, w istocie najlepszy jak na te czasy, a pojawiające się artykuły o rzekomych łapówkach, powiązaniu z FOZZ, Kasą Stefczyka, WSI, Mosadem, Kosmitami, CIA, Wytwórnią Paramout Pictures, CNN, Ordo Juris, Opus Dei, Roswell, Simonem Garnfunkellem, itd. są pełną bzdurą i raczej trudno to wcisnąć jakieś ciężkie afery łapówkarskie, bo kilka kolejnych rządów miało okazje sprawę zbadać i różnych sprawdzeń dokonywano i nic nigdy nie śmierdziało. Sam przetarg miał silną osłonę kontrwywiadowczą, zarówno służb wojskowych, jak i cywilnych, które kontrolowały też same siebie wzajemnie. Piloci F-16 z którymi rozmawiałem, właściwie wszyscy, byli bardzo zadowoleni z tych samolotów i niesamowicie zadowoleni z możliwości bojowych, demonstrowanych wielokrotnie na ćwiczeniach, a takie wyczyny jak grupowe przeloty non-stop bez tankowania w powietrzu z Łasku czy Krzesin do Albacete czy Torrejon w Hiszpanii, pilotów Suchoja przyprawiają o zawrót głowy, bowiem na Sukach paliwomierz/rozchodomierz to obok sztucznego horyzontu, prędkościomierza i wysokościomierza najważniejszy przyrząd który należało stale kontrolować. Na zdjęciu - polski F-16C Block 52 znany jako Jastrząb. Krzesiny, 2020 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
38
41
620
30,879
Darulus retweeted
Zelensky has alienated one of Ukraine’s closest allies by renaming an elite unit after a group which massacred innocent Poles Me for the @Telegraph telegraph.co.uk/world-news/2…
355
1,576
7,778
241,866
Darulus retweeted
Nie chce mi się już więcej pisać o Ukrainie, ale bezczelność komentujących tu Ukraińców do tego zmusza. Ukraina - przed wojną - była organizmem upadłym gospodarczo, przeżartym niewyobrażalną wręcz korupcją (do tego stopnia, że nawet w szkołach trzeba było płacić nauczycielom za lepsze oceny), z PKB na mieszkańca na poziomie krajów afrykańskich (i to nie tych najbogatszych), a wszystko pomimo ogromnego potencjału i wielkich zasobów naturalnych. Państwo to przetrwało pierwszy rosyjski atak wyłącznie dlatego, że PAD, dziś traktowany przez Ukraińców jak frajer, jeździł po całej Europie (oraz świecie) i błagał tamtejszych przywódców, by nie kładli - jak to mieli w zamiarze - kreski na naszym wschodnim sąsiedzie. Dziś Ukraina wzmocniona coroczną finansową kroplówką (także od nas, jej rzeczywistą skalę powinna po wojnie wyjaśnić komisja śledcza), większą od jej całego budżetu, z danymi wywiadowczymi państw NATO (bez których nie miałaby żadnych szans na froncie) udaje, że wszystko zawdzięcza sobie i zaczyna - już oficjalnie - czcić bandytów z UPA a nas kopać. To dla nas powinna być wielka przestroga - kolejny raz nasza naiwna dobroć została wykorzystana a na koniec zostaliśmy opluci. Pytanie, czy znów nie wyciągniemy wniosków?
289
1,023
4,901
192,288
Darulus retweeted
Świdwińskie warstwy społeczne Mam takie wrażenie, że w Świdwinie powstały trzy takie warstwy społeczne. To byli ludzie którzy jakoś się znali przed przeszkoleniem na Su-22, byli zakumplowani jak łyse konie, wzajemnie się wspierali i czasem tworzyli nieco zamknięte grono, do którego ciężko było się wpisać. Najwyższą warstwą "arystrokracji" dywizyjnej (Świdwin - Mirosławiec - Bydgoszcz) w grupie Su-22 (czyli dwa pierwsze pułki) tworzyli "Bydgoszczaki", w tym późniejsi generałowie Kazimierz Dziok, Stanisław Targosz, później doszedł Tadeusz Kuziora, a także absolutna legenda Świdwina - Wiktor Korczyński, o ile wiem to również Stanisław Storski, a z młodszych np. Piotr Tusza, Leszek Dziurzański (Leszek Czarny), Leszek Leśniak (Leszek Biały, bo jeden był brunet, a drugi blondyn), itd. Jako jedyni uprzednio wyszkolenie na "poważnych" samolotach naddźwiękowych, patrzyli na resztę nieco z góry. Faktem jest, że wyjściowo górowali nad innymi umiejętnościami. Po pierwsze i oczywiste - pewne podobieństwo pilotażowe obu samolotów. Po drugie - jako elitarna "atomowa" jednostka, w 3. Pomorskim PLMB nie tolerowano braku przygotowania do lotów, braków w wiedzy teoretycznej, itp. Piloci po Su-7 w większości mieli we krwi studiowanie systemów samolotu, itd. co było cholernie pomocne. Kiedy później byłem instruktorem i szkoliłem na Su-22 pilotów po Su-7, Limach i Iskrach, to ci po Su-7 mieli najmniejszy problem z opanowaniem samolotu, a ci po Iskrach - największy. Z czasem oczywiście różnice się zacierały. Warstwę średnią "szlachty" tworzyli "Limiacy" czy "Limowcy", piloci po Limach, ale z pułków bojowych, głównie Mirosławiec - Świdwin, choć był np. Jurek Bachorski który latał na Limach na Krzesinach w 62. PLM, a potem w Świdwinie. Wśród nich byłem ja, ale też Andrzej Błasik, Andrzej Andrzejewski, Wojtek Pikuła, Robert Paluch (wszyscy z mojej promocji), starsi Andrzej Dulęba, Jarek Śpiewak, Jacek Panek, Gienek Kuśmierski, Mirosław Gołębiewski, Paweł Buszta, Jurek Stramek, Andrzej Tolala, Zbyszek Czerwik, Rysiek Hać, Józek Niedźwieź, Bogdan Łęcki, Bogdan Kawka, Stasiu Staszewski, Tolek Dzik, Krzysiek Leszczyński, Zbyszek Ficner i inni. Mieli nawyki z jednostek bojowych, czyli dyscyplina "bojowa", wyszkoleni tak w lataniu jak i w rzucie granatem, funkcjonowaniu w ubiorze przeciwchemicznym, strzelaniu z broni wszelakiej, nawykli do ćwiczeń, lotnisk polowych na przebazowaniach, itp. Warstwę najniższą "pańszczyźnianą" tworzyli byli instruktorzy ze szkoły zwani po prostu "ci ze szkoły", którzy trafili na przeszkolenie wobec konieczności wyszkoleniu wielu ludzi na 110 dostarczonych samolotów. Byli wśród nich Paweł Jazieniecki, Andrzej Wyciślik, Krzysiek Skalski, Piotrek Siekański, Leszek Sieńczak, Heniu Szczęśniak, Grzesiek Solinski, a wcześniej też "Słomka" Słomiński (jak miał na imię?) i chyba też Zbysiu Garwoliński ze szkoły był. Zarówno pierwsza jak i druga grupa patrzyli na nich nieco z góry, wiadomo - to ci od latania z lewym kręgiem, podczas gdy szkolenie kompletnie zielonych i wiecznie roztargnionych podchorążych to był ciężki kawałek chleba, wymagał dużych umiejętności i specyficznego pedagogicznego podejścia. Wielu z nich było bardzo zaangażowanych w poznawanie samolotu, co także owocowało dołączeniem do grona najlepszych w pułku. Z czasem te różnice się zatarły, ludzie osiągali na Su-22 wysokie umiejętności niezależnie od punktu wyjścia, bowiem "arystokracja" narzucała takie tempo, ale szybko dołączyli do nich wybrańcy z dwóch innych grup, jeśli wykazali się zaangażowaniem w studiowanie wiedzy teoretycznej, rzetelnym podejściem do przygotowania do lotów, itd. W poziomie wyszkolenia różnice się zatarły, raczej zarysował się podział na "zapaleńców" i "olewaczy". W praktycznych umiejętnościach to właśnie tu przebiegała granica, a nie "pochodzenie społeczne". Ogólnie była to mimo wszystko bardzo zgrana i solidarna grupa z wypracowanymi zwyczajami, niesamowitą kulturą zawodową, w której obowiązywała wzajemna solidarność i występowanie wobec obcych wspólnym frontem. Wszyscy podawali sobie rękę i wiele zawdzięczam wszystkim tym ludziom, a szczególnie takim jak Wiktor Korczyński czy pan Mirosław Gołębiewski, Jarek Śpiewak, i inni. O nikim nie jestem w stanie złego słowa powiedzieć, choć byli tacy, z którymi nie łączyły mnie bliskie więzi (nieliczni). Kiedy ze szkoły do Świdwina trafił Krzysztof Skalski, Leszek Sieńczak, Heniu Szczęśniak, Piotrek Siekański, Grzesiek Solinski i Krzysiek Warwas, to dowodzący pułkiem ppłk Targosz mówi żartem: "co ci personalni odwalają, pięciu na "S" i Warwas! Co to jest?" Na co Piotrek Siekański pokazując na Krzyśka: Panie pułkowniku, wszystko się zgadza, bo to jest "Sowa". Istotnie, Krzysiu miał taką ksywkę od lat, głównie z powodu dość milczącej natury, nie strzępił gęby po próżnicy, jak już coś powiedział to coś starannie przemyślanego. Stąd chyba "Sowa". Notabene była to wyjątkowo rozrywkowa ekipa, wiecznie zadowolona, a Leszek z Heńkiem byli w Tomaszowie znani ze słynnych wyścigów po leśnych ostępach. W pułku wszyscy kibicowali ich grand prix, który miał szczególny koloryt, bo jeden miał Syrenkę a drugi Trabanta, i obaj traktowali ssanie (była taka dźwignia na dwusuwach) jak dopalanie... A na zdjęciu ze strony 6. Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego ppłk Stanisław Targosz i płk Kazimierz Dziok w kabinie Su-22UM3K, niestety - obaj już w niebieskiej eskadrze, gdzie wszyscy się kiedyś spotkamy, Świdwin 1990 r. PS. to coś, co wygląda jak różaniec w rękach technika to naziemne zabezpieczenia fotela, które technik miał obowiązek mieć w ręku, by pokazać załodze, że ich fotele katapultowe zostały odbezpieczone i są gotowe do użycia. Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
13
26
245
7,281
Darulus retweeted
Ach, ten nasz odwieczny "polski antysemityzm", suflowany na świecie przez... Niemców 🇩🇪. Krótka 🧵 o tym, jak: ➡️ jedni Niemcy 🇩🇪 założyli na świecie prestiżowe wydawnictwo naukowe; ➡️ drudzy Niemcy 🇩🇪 piszą o nas książki, publikowane w tych wydawnictwach; ➡️ trzeci Niemcy 🇩🇪 (w tym instytucje państwa) finansują tłumaczenie tych książek na angielski; ➡️ czwarci Niemcy 🇩🇪 (instytucje państwa) współpracują z wydawnictwem w różnych celach.👇
14
84
226
6,164
Darulus retweeted
Oficjalny pogrzeb Melnyka w Kijowie i plany sprowadzenia Konowalca oraz Bandery to jasny sygnał: Ukraina nie zamierza rezygnować z kultu OUN na rzecz dobrych relacji z Polską. Chcą naszych głosów w drodze do UE, ale historię budują na fundamentach formacji, która przyniosła Polakom morze krwi. Czas, aby Warszawa postawiła twarde, niepodlegające negocjacjom warunki akcesyjne. Bez rozliczenia przeszłości nie ma mowy o wspólnej przyszłości.
2
9
28
760
Darulus retweeted
Jest tylko jeden ,,artysta" który warty jest dotowania. On jeden zapłacił najwyższą cenę za zrozumienie Polski.
152
178
5,003
236,261
On November 28, 1973, an F-14A Tomcat from VF-124 lost its port wheel on takeoff at NAS Miramar. LTJG Jack Snyder dumped fuel and made a dramatic one-wheel landing after crews foamed the runway. The jet was back in the air a month later. 😎
31
254
2,420
162,626
Darulus retweeted
Jak mnie to już wkurwia. Gdzie nie spojrzysz, jakieś fikcyjne koszty, kwoty z dupy, pieniądze się wylewają od znajomych dla znajomych, a potem jakiś chłopak popierdala rowerem przez całą Polskę, żeby zebrać na leczenie dzieciaka.
130 000 złotych.
694
2,033
17,093
527,865
Darulus retweeted
Droga Pani Ministro - moje dorosłe dziecko z niepł. od urodzenia nigdy nei będzie pracować, ma zgodnie z Państwa zaleceniami żyć godnie za 1800zł miesięcznie. A za to zdrowym ludziom mogącym pracować państwo (czyli my) ma dopłącać bo nie umieją na siebie zarobić?
Wprowadzamy system, który realnie zapewni artystkom i artystom bezpieczeństwo socjalne, system na który czekaliśmy wiele lat. Rada Ministrów przyjęła dziś ustawę o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny - rozwiązanie, które wypełnia jedną z największych luk w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Przez specyfikę pracy projektowej, sezonowej i opartej na nieregularnych dochodach wiele osób pracujących w kulturze pozostawało dotąd poza systemem. Ta ustawa to zmienia. Artyści będą mogli korzystać z podstawowych praw społecznych: dostępu do lekarza, refundowanych leków czy urlopu macierzyńskiego. To ważne także dlatego, że państwo nie może ignorować grupy zawodowej, która współtworzy naszą kulturę i tożsamość. Wypełniamy cywilizacyjną powinność wobec twórców, ale jednocześnie działamy odpowiedzialnie - brak systemowych rozwiązań oznaczałby w przyszłości znacznie wyższe koszty społeczne. Ustawa tworzy przejrzysty i szczelny system wsparcia, skierowany wyłącznie do osób o najniższych i nieregularnych dochodach. Jednocześnie po raz pierwszy ustawowo gwarantujemy możliwość przekwalifikowania zawodowego dla artystów. Dziękuję zespołowi @kultura_gov_pl, @MF_GOV_PL i @MRPiPS_GOV__PL za wielomiesięczną pracę nad projektem oraz środowisku artystycznemu za ich ogromny wkład w przygotowanie tej ustawy. @PremierRP
Community note
Rząd rok temu przekonywał, ze uzusowienie wszystkich rodzajów umów nie jest konieczne, ponieważ większość w ten sposób zatrudnionych ma ubezpieczenie społeczne z innego tytułu. Takie działanie zabezpieczyło by też artystów oraz inne grupy zawodowe. tvp.info/84750833/zmian…
51
514
4,909
81,645
Darulus retweeted
May 27
Ale ty sam masz głęboko zakorzenioną pogardę do nauk humanistycznych. Z pozycji politologa twierdzisz choćby, że historia wojskowości nie jest nauką. A nie jest, bo masz, delikatnie mówiąc, specyficzne poglądy, których nie zmienią żadne naukowe badania ani zdania specjalistów. Arbitralnie też przydzielasz ludziom łatki, mając bardzo mgliste pojęcie o rzeczach, którymi się zajmują. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie rozwiązałbyś nawet prostej zagadki logicznej dotyczącej np. zachowanych zdjęć atakującego samolotu, jego kąta podejścia do celu i późniejszych badań wraku. Jak na “oświeconego” badacza, który sporą część kariery zrobił za granicą wśród “lepszych” (co zawsze podkreślasz), lubujesz się też wyraźnie w plemiennych gierkach i układach w Polsce. Obaj dobrze wiemy, że przedkładasz swoje znajomości nad poziom naukowy. Zbudowałeś sobie w Warszawie na UW towarzystwo wzajemnej adoracji, które widać ode mnie z Jokohamy. Co prawda zgadzam się z Tobą co do istoty samego wpisu, bo sam całe życie walczę z foliarstwem i antynaukowym podejściem, ale szczerze nie wiem czy jesteś właściwą osobą, aby kogokolwiek moralizować ze swoimi ciągotami do chłopskiego rozumu.
Pogarda dla nauk społecznych i humanistycznych to jeden z najbardziej żałosnych wykwitów ludzkiego prymitywizmu. Nauki społ.-hum. to nic innego jak refleksja człowieka nad samym sobą, jeden z najbardziej charakterystycznych wymiarów człowieczeństwa.
17
15
298
17,545
Darulus retweeted
Izrael potępił pochówek z honorami przywódcy OUN, Andrija Melnyka. Oświadczenia w tej sprawie wydały państwowe narodowe centrum pamięci o Holokauście „Yad Vashem” oraz izraelskie MSZ. „Ponowny pochówek Andrija Melnyka w miejscu przeznaczonym dla państwowych pochówków w Ukrainie budzi poważne obawy. Oddawanie czci przywódcy ruchu, który wspierał i współpracował z nazistowskimi Niemcami podczas prześladowań i mordowania milionów Żydów, podważa moralną integralność niezbędną do zachowania pamięci o Holokauście. ‘Yad Vashem’ jest głęboko zaniepokojone takimi narodowymi uroczystościami upamiętniającymi, które odbywają się kosztem prawdy historycznej i pamięci ofiar Holokaustu” — oświadczyło biuro prasowe muzeum. Odezwało się również izraelskie MSZ. „Ubolewamy nad decyzją o przeprowadzeniu oficjalnej państwowej ceremonii ponownego pochówku przywódcy OUN Andrija Melnyka, który współpracował z nazistami. Niedopuszczalne jest ignorowanie prawdy historycznej i pamięci ofiar zamordowanych przez nazistów oraz ich pomocników”. Szukam teraz oświadczenia polskiego MSZ albo kancelarii prezydenta. I nie dopuszczam myśli, że takowego nie ma — bo przecież trudno uwierzyć, aby w tych szacownych instytucjach zabrakło odwagi do napisania kilku zdań o zbrodniarzu współpracującym z III Rzeszą. To zapewne tylko chwilowe opóźnienie wynikające z intensywnych prac nad dyplomatycznym cudem: jak potępić nazizm, nie widząc manifestacji na jego cześć z udziałem prezydenta Zełenskiego.
81
285
1,194
21,002
Darulus retweeted
Mając w najbliższej rodzinie starszych przedstawicieli polskiej nauki i widząc, jak to wygląda od kuchni jestem przeciwnikiem odpalania choćby złotówki na polską naukę (zwłaszcza nauki społeczne i humanistyczne). Widząc to video, widzę, że młode pokolenie akademiczników nie jest wcale lepsze. Do zaorania, są gorsi od konowałów (co ostatni chociaż leczą lepiej lub gorzej).
Wiktoria Morawska – socjolożka z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, członkini Collegium Invisibile, związana z Graduate School for Social Research PAN, zajmuje się nierównościami i normami płciowymi w życiu kobiet w biznesie, akademii i polityce oraz męskim partnerstwem.
19
15
290
17,396