Czujemy się oszukiwani. Oszukiwani filmikiem z przepięknej plaży, która nie istnieje. Wzruszającej sceny z udziałem nieistniejących ludzi. Czujemy się oszukani, bo napracowaliśmy się w Photoshopie nad efektem, który osoba bez doświadczenia uzyskała w Nano Banana. Czujemy się oszukani, bo obiecano nam lekarstwa na ciężkie choroby, a dostaliśmy filmik z papugami przeskakującymi na motocyklu płonącą przeszkodę. Czujemy się oszukani, bo dzięki AI mieliśmy pracować mniej, a pracujemy więcej niż kiedykolwiek. Czujemy się oszukani, bo AI miała wynieść naszą pracę na wyższy poziom, a nie ją zabrać.
Niechęć do AI napędzają: zrozumiały strach przed rewolucją, jaka toczy się na naszych oczach, zwolnienia napędzane połączeniem AI z najgorszym rodzajem kapitalizmu, czy po prostu zmęczenie wszędobylskim AI slopem.
Czy korzystanie z AI to zatem powód do wstydu? Przez ostatnie dni dużo myślałem o tym temacie. Nowe badanie 228 tysięcy dyskusji na temat treści generowanych z użyciem AI pokazuje, że drastycznie obniżają zaufanie względem marek w sieci. Aż 48% widowni reaguje negatywnie.
Czy to oznacza, że należy się kryć z korzystaniem z AI? Czy marki powinny się wycofać z komunikacji dotkniętej w jakikolwiek sposób AI? Wydaje mi się, że niekoniecznie i warto dać tu więcej niuansu.
AI to narzędzie i jak z każdym narzędziem można z niego korzystać w sposób rozsądny, dający wartość. Można je też wykorzystywać do prostych skrótów i taniego efektu. Można tym narzędziem stymulować i wspierać ludzką kreatywność, a można ją także zabijać.
Technologia, która powinna dać eksplozję kreatywności, sprawia, że coraz więcej ludzi przestaje myśleć. Pytamy ChataGPT o absolutnie wszelkie pierdoły. Ostatnio złapałem się, że miałem odruch zapytać GPT o to na którym stoisku znajdę oliwki w dyskoncie. Zjawisko trochę jak z kalkulatorem. Kalkulator uruchamiamy dziś do tych samych obliczeń, które robiliśmy w 3 sekundy, w głowie, w podstawówce jednocześnie przewijając na ołówku kasetę magnetofonową.
Warto jednak podkreślić, że w odpowiednich rękach - AI pozwala wynieść kreatywność na absolutnie niespotykany poziom.
AlphaFold dał ludzkości trójwymiarowe kształty niemal wszystkich znanych białek. Mapę molekularnych podstaw życia, którą wcześniej odsłaniano latami, a teraz jest otwarta dla badaczy na całym świecie, przyspieszając prace nad lekami, szczepionkami i leczeniem chorób. Nie zastąpił badaczy, a dał im kompletnie nowe, niesamowite narzędzie.
AI pomógł odczytać zwoje z Herkulanum, których od 275 lat nikt nie potrafił przeczytać. To była biblioteka spalona przez wybuch Wezuwiusza w 79 r. n.e., zamieniona w bryły węgla tak kruche, że rozsypywały się przy próbie rozwinięcia. AI pomogło rozszyfrować zwoje i przywrócić nam kolejną cegiełkę historii.
AI pomogło przywrócić głos choremu Valowi Kilmerowi, zrealizować animowany teledysk Linkin Park stanowiący hołd dla nieżyjącego Chestera Benningtona.
Jednocześnie AI napędza spam, tanie efekciarstwo, dezinformację, oszustwa i gigantyczne ryzyka. AI deepfake wpływają na wyniki wyborów, czy nawet autonomicznie podejmują decyzje o eliminowaniu ludzi na polu bitwy.
Dużo dobrego, dużo złego. Jak zatem zdefiniować granice w wykorzystaniu AI?
Moim zdaniem dobrych praktyk jest kilka:
1. To nadal powinien być wysiłek.
Jeśli efekt działania AI sprawia wrażenie „pójścia na łatwiznę”, taniego efektu, który można osiągnąć prostym promptem - trzeba liczyć się z negatywnymi reakcjami. Z drugiej strony, jeśli nasz wysiłek był istotny, a AI stanowiło jedynie narzędzie pozwalające wyrazić coś co naprawdę nam w duszy gra, ale wcześniej nie byliśmy w stanie tego wyrazić - takie wykorzystanie technologii powinno być szanowane. Od 8 miesięcy pracuje nad dużym prywatnym projektem, w którym robie krótki animowany film science-fiction ostrzegający przed bezrefelksyjnym wykorzystaniem AI. Większość scen w tym filmie jest animowana... przy użyciu modeli AI, ale zdecydowanie nie da się tego robić jednym promptem. Cały proces jest żmudny, bo najpierw przygotowane są kluczowe klatki, które są poprawiane w Photoshopie, kolorowane przy użyciu różnych narzędzi, a na końcu animowane przy użyciu modeli AI. Przez ostatnie meisiące poświęcilem setki godzin na pracę nad 3 minutowym filmikiem! Czasami kilka dni spędziłem nad jednym 2 sekundowym ujęciem (aby osiągnąć taki efekt jaki mialem w głowie). W tym przypadku nie ma mowy o pójściu na łatwiznę. Personalny wysiłek, aby powstało to wideo był ogromny.
2. Nie udawać rzeczywistości.
AI najgorzej wypada wtedy, gdy próbuje podszyć się pod prawdziwe miejsce, prawdziwy produkt, prawdziwe emocje albo prawdziwych ludzi. Zresztą ten problem istniał już przed AI. Reklamy leku z aktorami udającymi lekarzy są totalnie nieprzekonywujące. Marki często nie wykorzystują szansy jaką daje pokazanie prawdziwych ludzi budujących firmę, czy markę. Dużo chętniej kupiłbym wybrany lek po reklamie, w której byłby jeden z naukowców biorących udział w powstaniu leku. Mówiący o emocjach, czy dumie z tym związanej.
3. Zgoda i godność ludzi.
Twarz, głos, styl, wizerunek czy historia konkretnej osoby powinny być używane tylko ze zgodą albo w bardzo jasnym, etycznie uzasadnionym kontekście. Rozróżnianie użyć kreatywnych od szkodliwych, zgoda, ujawnienie i ochrona godności osób przedstawianych. Co innego wykorzystanie AI do opowiadania fikcyjnej opowieści sci-fi, a co innego do „udawania” zadowolonego pacjenta podobnego do znanego aktora w reklamie suplementu.
4. Nie zastępować człowieka tam, gdzie relacje miedzyludzkie dają największą wartość.
Są rzeczy, których nie warto automatyzować, nawet jeśli technicznie już się da. Jeśli sednem dzieła jest osobiste doświadczenie, głos, emocja, świadectwo, kontakt z drugim człowiekiem albo zaufanie do realności obrazu - AI powinno co najwyżej pomagać na marginesie. Przykładowo, obsługa klienta powinna być przywilejem, super mocą która pozwala pokazać ludzką twarz marki i zbudować realne relacje. Ludzie zawsze będą chcieli mieć relacje z innymi ludźmi, mamy to w genach. Zastępowanie tego chatbotem jest moim zdaniem strzałem w stopę. W szczególności jeśli próbuje udawać człowieka, a fakt rozmowy z AI jest zatajany.
5. Pokazywać proces, nie tylko efekt.
„Zrobione AI” brzmi jak skrót. „Najpierw napisałem scenariusz, potem stworzyłem storyboard, poprawiałem klatki, testowałem 80 wersji animacji, montowałem, kolorowałem, udźwiękowiłem” - brzmi jak rzemiosło. Making-of może być najlepszą tarczą przed zarzutem AI slopu. Podobnie w przypadku tworzenia artykułu.
6. Nie używać AI tylko po to, żeby było taniej.
Odbiorcy wyczuwają, kiedy AI jest narzędziem redukcji kosztów, a kiedy narzędziem stworzenia czegoś, czego inaczej nie dałoby się zrobić. Najlepsze użycia AI dają widzowi nadwyżkę: więcej wyobraźni, więcej dostępności, więcej wiedzy, więcej eksperymentu - nie tylko tańszą wersję starego formatu. Najpiękniejszą rzeczą związaną z AI jest demokratyzacja procesu tworzenia. Tworzenia obrazu, wideo, audio. Miliony ludzi z całego Świata, którzy mają coś do powiedzenia, mają wizję - mogą zrobić coś co wcześniej było dla nich absolutnie poza zasięgiem. W wielu branżach ten proces toczył się od lat jeszcze przed rewolucja AI.
7. AI powinno pomagać wyrażać doświadczenie człowieka.
W tworzeniu czegokolwiek ważna jest obecność ludzkiej intencji i wrażliwości. Na przykład, dzięki dronom mogę od lat nagrywać ujęcia, których 10 lat temu bez prywatnego helikoptera nie mógłbym uwiecznić. Nie powstałby filmik o Pięknej Polsce, który obejrzały miliony osób i do dziś śmiga w ambasadach Polski na całym świecie. AI wynosi to na kolejny poziom. Pozwala mi ze słabszej jakości materiału HD rozszerzyc do jakości 4K, czy spowolnić obraz w sposób niemożliwy do tej pory. Oczywiście AI pozwala tez zrealizować niezłe wideo pokazujące piękną Polskę bez wstawania kanapy, ale tu moim zdaniem granica jest przekroczona, bo nie pomaga mi wyrazić moich osobistych doświadczeń, a zaledwie udaje te doświadczenia.
8. Nie robić AI tam, gdzie autentyczność jest sednem.
Produktowe zdjęcie jedzenia, hotelu, ubrania, kosmetyku, koncertu, lokalu, zabiegu, efektu „przed i po” - tutaj margines tolerancji jest mały. Jeśli odbiorca podejmuje decyzję zakupową na podstawie obrazu, AI może bardzo łatwo zostać odebrane jako manipulacja.
9. Warto pozostawić ślady człowieka.
Nie wszystko musi być wypolerowane. Drobna niedoskonałość, osobisty komentarz, własny głos, własna historia, własna porażka i własne ograniczenia są ważniejsze niż perfekcyjny output. Paradoksalnie im mocniejsze AI, tym cenniejsza staje się ludzka chropowatość. W muzyce te niedoskonałości są piękne. W większości utworów, gitara której słuchamy to tak naprawdę dwie gitary grające „to samo”, ale w dwóch różnych próbach. Powstają wtedy mikroróżnice, które tworzą pełniejsze brzmienie.
Uff. Miała być szybka refleksja, a trochę się rozpisałem. Dajcie znać jeśli dotarliście aż tutaj. Ciekaw jestem jak Wy podchodzicie do tego? Gdzie jest granica pomiędzy AI mającym pozytywny, a gdzie negatywny efekt?