W nowej książce
@mmagierowski jest taki fragment o spotkaniu ambasadora z pochodzącym z Iranu menadżerem Intela, który odpowiada za lokalizację fabryki w Polsce (do której koniec końców nie doszło). Przedstawiciel Intela chwalił Polskę, ale wyraził jedną obawę - jego żona przeczytała w NYT, że w Polsce homoseksualiści spotykają się z dyskryminacją. Magierowski pisze, jak skontrował ten pogląd (oczywiście nieśmiertelne "100 lat temu na zachodzie homoseksualizm był nielegalny, a u nas nigdy!").
Powodzenia w kreowaniu Polski na kraj przyjazny homoseksualistom w kontekście poniższego. W Bay Area znam osoby już dorosłe, mające własne dzieci, które zostały wychowane przez pary jednopłciowe. Całkowicie normalne, ale wyczulone oczywiście na niechęć do rodzin takich, jak ich. Albo po prostu pary homoseksualne z dziećmi. Wiele z nich pracuje właśnie w sektorze technologicznym.
Wyobraźcie sobie teraz, że jesteście wysoko postawioną menadżerką w Anthropic, w 20-letnim związku z inną kobietą i z dwójką adoptowanych dzieci w wieku szkolnym. Macie teraz otworzyć nowy hub inżynieryjny w Europie i przeprowadzić się tam, żeby nim kierować. Wybierzecie Polskę, gdzie raz, że żona nie dostanie wizy (bo w świetle polskiego prawa nie jest żoną), a dwa, że może jeszcze wam zabiorą dzieci, bo ich posiadanie dla pary takiej jak wasza jest nielegalne? No raczej nie.
Oczywiście sprzeciw wobec wychowania dzieci przez pary homoseksualne jest czysto ideologiczny. Nie ma żadnych dowodów na "gorszość" takich rodzin, mimo jak wspomniałem dekad doświadczeń. Oczywiście nikt Polsce nie broni wprowadzania takich bezsensowych zakazów, ale wtedy trzeba też jasno przyznać, że tak, jesteśmy uprzedzeni i zacietrzewieni, nie będziemy udawać, że jest inaczej.
Składamy w Sejmie projekt ustawy o zakazie adopcji homoseksualnych.
Mało kto wie, że obecnie w polskim prawie nie ma takiego zakazu. Do tej pory nie był potrzebny, bo sprawa była oczywista. Teraz już oczywista nie jest. Rząd Donalda Tuska wbrew Konstytucji rejestruje zagraniczne "małżeństwa" homoseksualne, a TSUE wymusza realizowanie lewicowej agendy ideologicznej.
Potrzebujemy jasnych przepisów chroniących dzieci. Uregulujmy jednoznacznie tę kwestię raz na zawsze: żadnych adopcji przez formalne i nieformalne związki homoseksualne.
Wszystkie partie rządowe (poza Lewicą) deklarują, że są przeciwko adopcjom homoseksualnym, więc nie powinno być problemu z zebraniem większości, prawda? Sprawdźmy, czy politycy rządu zagłosują zgodnie z własnymi deklaracjami!