„Zbrodniczy reżim w Kijowie skierował drony przeciwko bezbronnym dzieciom. Musimy wezwać wszystkich parlamentarzystów z państw europejskich, którym pozostała choćby odrobina sumienia, aby zaprzestali wspierania terrorystów. Elon Musk musi zrozumieć, że jego satelity są wykorzystywane do zabijania dzieci. To wszystko może doprowadzić do użycia broni, która nie pozostawi po nikim śladu. Nie można do tego dopuścić” – oświadczył przewodniczący Dumy Państwowej FR Wiaczesław Wołodin.
„Zginęło 21 dzieci, w większości dziewczynki. To zbrodnia przeciwko ludzkości, która nie ulega przedawnieniu. Odpowiedzialność za to ponoszą Zełenski i jego poplecznicy – ci podlecy. Ci, którzy kierują rakiety i drony przeciwko dzieciom, starszym i kobietom. Reakcja musi być surowa.
Musimy zrobić wszystko, aby pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy wydawali rozkazy, oraz tych, którzy kierowali drony na uczelnię. To pytanie należy skierować również do amerykańskich firm, które umożliwiają kijowskiemu reżimowi korzystanie z konstelacji satelitarnych”.
Wypowiedź Wiaczesława Wołodina to podręcznikowy, choć podany z subtelnością radzieckiego traktora, przykład kremlowskiej inwersji projekcyjnej – strategii psychologicznej polegającej na oskarżaniu ofiary o dokładnie te same zbrodnie, które samemu się popełnia. Przewodniczący Dumy nie uprawia tu dyplomacji; on odgrywa rytualny spektakl grozy i moralnego wzmożenia na wewnętrzny i zewnętrzny użytek.
Wołodin grzmi o „zbrodniach przeciwko ludzkości”, które „nie ulegają przedawnieniu”. To fascynujący moment, w którym kremlowski aparatczyk nagle przypomina sobie o prawie międzynarodowym. Szkoda, że dostaje z tego zakresu całkowitej amnezji, gdy rosyjskie rakiety i drony systematycznie, od lat, niszczą ukraińskie szpitale, bloki mieszkalne i infrastrukturę krytyczną.
„To wszystko może doprowadzić do użycia broni, która nie pozostawi po nikim śladu. Nie można do tego dopuścić” - to klasyczny, do bólu wtórny szantaż eskalacyjny. Ponieważ konwencjonalne straszaki Rosji dawno straciły zęby i wiarygodność, Wołodin sięga po ulubiony rekwizyt Kremla – groźbę nuklearnego resetu. To komunikat wysłany techniką reflexive control (sterowania refleksem przeciwnika). Ma on wywołać paraliż decyzyjny w zachodnich stolicach: „Widzicie? Jeśli dacie Ukrainie zielone światło na mocniejsze uderzenia, naciśniemy czerwony guzik. Dla waszego dobra przestańcie im pomagać”.
Monolog Wołodina ma temperaturę emocjonalną wczesnego stalinizmu i finezję propagandowego plakatu z lat 50 - geopolityczny melodramat. Przewodniczący Dumy płacze krokodylimi łzami nad ofiarami, podczas gdy jego własna formacja polityczna od lat autoryzuje pełnoskalową rzeź za miedzą.
Kreml podpalił dom sąsiada, a gdy ten w obronie własnej rzucił w niego kamieniem, Rosja biega po międzynarodowym podwórku krzycząc, że została brutalnie napadnięta i w związku z tym ma prawo wysadzić w powietrze całą dzielnicę.
@elonmusk @Starlink @SpaceX @CommissionEU @PalantirTech @WhiteHouse @POTUS @realDonaldTrump @StateDept @ZelenskyyUa @MFA_Ukraine @DI_Ukraine @DefenceU @FedorovMykhailo @GeneralStaffUA @StratCom_AFU @AFUStratCom @CinC_AFU @KremlinRussia @KremlinRussia_E @mfa_russia @mod_russia @dumagovru
#Rosja #Ukraina #Propaganda #Duma #Wołodin #ReflexiveControl #Starlink