Czy do 2030 roku wydamy na import cyfrowy więcej niż na ropę, gaz i węgiel razem wzięte? 📊
Brzmi to jak scenariusz z pogranicza dystopii, ale dla polskiej gospodarki to realne ryzyko ekonomiczne i strategiczne. W dzisiejszym wydaniu dziennika „Rzeczpospolita” ukazał się obszerny i niezwykle ważny wywiad z dyrektorem Łukasiewicz – ITECH, dr. Michałem Matlakiem. Rozmowa koncentruje się w szczególności na projektowanych skutkach ogłoszonego przez Komisję Europejską 4 czerwca 2026 roku pakietu suwerenności technologicznej.
W dyskusji dr
@MichalMatlak zwraca uwagę na szereg fundamentalnych kwestii, które redefiniują nasze myślenie o odporności cyfrowej:
•Pakiet jako ewolucja, nie rewolucja: Nowe unijne regulacje można ocenić jako umiarkowane. Unia Europejska nie decyduje się na zamknięcie wspólnego rynku dla amerykańskich gigantów technologicznych. Zamiast twardych zakazów i barier administracyjnych Komisja Europejska proponuje system zachęt oraz jasne ramy oceny ryzyka. Ostateczna skuteczność tej inicjatywy i realny wpływ na gospodarkę będą zależeć od tego, jak poszczególne kraje członkowskie podejdą do wdrożenia tych przepisów na poziomie krajowym.
•Cyfrowa zależność Polski na tle regionu: Jak wskazuje najnowszy raport Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego wydany przez Centrum Łukasiewicz, Polska należy do krajów szczególnie narażonych na strukturalne skutki cyfrowej zależności. Nasz deficyt w handlu produktami oraz usługami cyfrowymi wynosi już 45 miliardów złotych rocznie i wykazuje stałą tendencję wzrostową. Według prognoz analitycznych do 2030 roku wydamy na import cyfrowy więcej niż na import tradycyjnych surowców energetycznych – ropę, gaz i węgiel razem wzięte. To potężny drenaż kapitału z polskiego rynku.
•Wielofrontowa asymetria technologiczna Europy: Stary Kontynent mierzy się obecnie z uzależnieniem strukturalnym na kilku kluczowych polach jednocześnie. Ponad 90% infrastruktury chmurowej w UE obsługują podmioty z USA. W produkcji mikroprocesorów i chipów Europa pozostaje głęboko zależna od dostawców z Azji, natomiast w globalnej mocy obliczeniowej bezapelacyjnie dominują Stany Zjednoczone oraz Chiny. Żaden z tych strategicznych obszarów nie jest dziś kontrolowany przez europejskich graczy rynkowych.
•Suwerenność jako ciągłe zarządzanie ryzykiem: Niezależność technologiczna nie jest stanem, który można oceniać zero-jedynkowo. To raczej continuum i wielowymiarowa skala, na której każdy kraj zajmuje miejsce bliższe jednego bądź drugiego bieguna. Całkowita, autarkiczna niezależność nie jest współcześnie ani osiągalna, ani konieczna — kluczem pozostaje świadome, podmiotowe zarządzanie ryzykiem wynikającym z nieuniknionej zależności.
•Partnerstwo oparte na kontroli, nie konfrontacja: Pakiet Komisji Europejskiej nie jest wymierzony w USA ani w konkretne korporacje technologiczne. Intencją tych przepisów jest unikanie skrajnych sytuacji, w których krytyczna usługa publiczna lub kluczowa infrastruktura państwa zależy wyłącznie od jednego dostawcy, jednego kraju lub jednego rodzaju technologii. Europa potrzebuje transatlantyckich relacji gospodarczych, ale powinna i musi lepiej je kontrolować.
•Zwrot UE ku aktywnej polityce przemysłowej: Przez długie lata Unia Europejska działała głównie jako regulator rynku. Obecnie próbuje dokonać zwrotu w stronę aktywniejszej polityki przemysłowej i gospodarczej. Główną barierą pozostają jednak ograniczenia budżetowe – wspólny budżet unijny wynosi zaledwie nieco ponad 1% PKB krajów członkowskich, co mocno zawęża możliwości bezpośredniego finansowania tych ambicji. Bez systemowego zaangażowania kapitału prywatnego oraz środków krajowych trudno będzie osiągnąć realne i trwałe efekty.
•Architektura Open Source jako szansa na przełom: Otwarte oprogramowanie daje państwom i instytucjom unikalną możliwość pełnego audytu kodu, zapewnia znacznie większą kontrolę nad procesami przetwarzania informacji i pozwala na realne uniezależnienie się od dyktatu technologicznego jednego, zamkniętego dostawcy.
•Nierozerwalny splot cyfryzacji z energetyką: Osobne, niezwykle kosztochłonne wyzwanie stanowi zapotrzebowanie na prąd. Centra danych oraz zaawansowane systemy sztucznej inteligencji (AI) pochłaniają lawinowo coraz większe wolumeny energii. W efekcie transformacja cyfrowa oraz transformacja energetyczna nie mogą być dłużej planowane w izolacji – muszą być projektowane razem, jako jeden, komplementarny organizm gospodarczy.
•Iluzja geograficznej lokalizacji danych: Samo przechowywanie danych na serwerach zlokalizowanych fizycznie na terenie UE jest niewystarczające, jeśli zarządzająca nimi spółka podlega prawu państwa trzeciego – niezależnie od tego, gdzie te serwery stoją. Dlatego omawiany pakiet kładzie nacisk nie tylko na lokalizację danych, ale przede wszystkim na realną kontrolę nad całą infrastrukturą, stabilność łańcucha dostaw oraz operacyjną zdolność do działania w sytuacjach kryzysowych.
Jako Łukasiewicz – ITECH, działając w strukturach Sieci Badawczej Łukasiewicz, stale monitorujemy i analizujemy dynamikę tych zmian legislacyjnych i technologicznych. Naszym celem jako instytutu typu think tank jest dostarczanie rzetelnej, pogłębionej wiedzy, która pozwala budować odporność cyfrową i strategiczną podmiotowość zarówno Polski, jak i całej Europy.
Bardzo zachęcamy do sięgnięcia po dzisiejsze wydanie „Rzeczpospolitej”, aby zapoznać się z całością tej niezwykle aktualnej rozmowy z dr. Michałem Matlakiem.
👇 Pełna treść wywiadu oraz szczegółowy komentarz do unijnego pakietu suwerenności technologicznej są już dostępne. Link do artykułu w wersji cyfrowej zamieszczamy dla Państwa w pierwszym komentarzu pod tym wpisem.
#SuwerennoscTechnologiczna #TransformacjaCyfrowa #PolitykaPrzemyslowa #LukasiewiczITECH #ThinkTank #SiecBadawczaLukasiewicz #BezpieczenstwoCyfrowe