Bardzo dobrze, że Ruch Obrony Granic pojechał do Berlina i z krzyżem w dłoniach chciał zaśpiewać "Rotę".
Nic w tym złego, a brutalna pacyfikacja Polaków przez niemiecką policję tylko pokazuje, jak się ma wolność słowa i zgromadzeń w Europie Zachodniej. Takie są fakty i od nich się nie ucieknie.
Nikt uczciwy nie może bronić ani usprawiedliwiać takiego zachowania Niemców, nawet jeśli nie lubi Roberta Bąkiewicza, albo mu się nie podoba estetyka kamizelek ROG.
Zobaczyliśmy na własne oczy. Co z tym zrobimy - to się okaże. Co zrobią władze w Polsce - można się domyślać. Będziemy słyszeć spin o "awanturnikach", "jątrzeniu" i "niewykonywaniu poleceń". Silniki już odpalone.