Często widzę wpisy nt. funkcji, którymi sam się zachłysnąłem, typu:
* jestem na siłowni, ale w Telegramie zlecam mojemu agentowi żeby odpisał na maile
* w restauracji moja partnerka odchodzi od stolika, a ja w tym czasie każę mojej ARMII AGENTÓW napisać mi kolejny super startup
* siedzę na plaży i na Discordzie żądam od AI researchu na temat superważny
* spacerując gadam z agentem AI o kolejnych planach podboju świata
Super, że mamy takie możliwości.
Ale dzięki tym wszystkim świetnym wodotryskom - praca ciągnie się za nami WSZĘDZIE bardziej, niż kiedykolwiek.
W głowie ciągle nowe pomysły.
Kręcą się NIEUSTANNIE nowe wizje.
Każda jest tylko o jedną wiadomość na Telegramie od spełnienia.
To kuszące.
I...robi sieczkę z mózgu.
Bo JAK się od tego odłączyć?
Od tego ciągłego pędu. Który - spełnienie marzeń! - teraz naprawdę często potrzebuje tylko pierwszego impulsu od nas, a potem dzieje się sam.
Sieczka. W głowie.
I żeby nie było... sam się z tym zmagam.
Łączmy się WBÓLULOL.