Dla wszystkich fanów Orbana: szef węgierskiego urzędu antykorupcyjnego oszacował właśnie, że korupcja i rozkradanie państwa przez 16 lat rządów Fideszu kosztowały podatników... 60 bilionów forintów!
Nowy rząd nie bawi się w tańcu: 110 stron twardej ustawy antykorupcyjnej trafia pod obradowanie. Prześwietlenie rodzin polityków, otwarcie przetargów i realna walka z łapówkarstwem. Daje to szanse Węgrom na odzyskanie 16,4 mld euro, bo UE widzi, że skończył się czas bezkarności dla kolesi premiera. Obywatele odzyskują swoje państwo. ✌️🇭🇺
Fidesz zostawił kraj na szarym końcu rankingów korupcji Transparency International (razem z Bułgarią), ale ten rajski czas dla oligarchów właśnie oficjalnie się skończył.
Słucham tych bajek o „suwerenności” i aż przecieram oczy ze zdumienia.
Viktor Orban budował całą swoją tożsamość polityczną na radykalnej, głośnej walce z migracją, a premier P. Magyar właśnie ujawnił, że odchodzący rząd w tajemnicy parł do przodu z planami budowy obozu dla migrantów w miejscowości Vitnyed! Plany były tak zaawansowane, że już w 2024 roku wywołały oficjalne protesty w sąsiedniej Austrii.
To jest bardzo podobny schemat działania, co afera wizowa w Polsce za czasów PiS-u.
W obydwu przypadkach codzienna propaganda polegała na pokazywaniu „oblężonej twierdzy” i budowaniu kapitału politycznego na lęku obywateli przed uchodźcami.
W tym samym czasie, w Polsce masowo rozdawano wizy pracownicze poza systemem kontroli. Na Węgrzech Orban po cichu, za pomocą utajnionych projektów MSW, przeznaczał miliardy forintów na budowę zamkniętego ośrodka dla setek azylantów w Vitnyed-Csermajor.
Nic dziwnego, że nawet wśród twardych zwolenników Fideszu wrze, bo poczuli się ordynarnie oszukani. Klasyczna obłuda, która ostatecznie grzebie wiarygodność tej ekipy.
Nic też dziwnego, że od czasu kwietniowych wyborów Fidesz nadał traci poparcie, najnowsze niezależne sondaże pokazują, że partia Tisza premiera Magyara ma już niemal trzykrotnie większe poparcie.