Włamał się do domu 101-letniej staruszki (nigdy nie ujawniono jej tożsamości, ale jestem pewien, że była biała), żeby ukraść pieniądze i biżuterię. Gdy nic cennego nie znalazł, postanowił ją zgwa*cić.
Pomóżcie mi zrozumieć: idziesz na jume, a kończysz gwa*cąc 100 letnią babcie. W którym momencie taki murzyn decyduje, że kradzież z włamaniem zamieni na brutalne pobicie i gwa*t?
Co gorsza, napastnik bez przerwy szyderczo uśmiechał się do sędziego. Mówił, że będzie celebrytą. Szczerzył też zęby zaraz po aresztowaniu podczas robienia zdjęć do policyjnej kartoteki.
Kara śmierci?