To nie jest 'incydent chuligański'. To jest zwykłe, zwierzęce skurwysyństwo. 16-letni Artem z Ukrainy dostał po głowie tak, że ma pękniętą czaszkę i zmasakrowaną twarz. Jego kumpla próbowali zrzucić z mostu Świętokrzyskiego prosto do Wisły. Kopali ich, gazowali, wyzywali 'wypierdalaj do Ukrainy'. Grupą na trzech nastolatków. Bohaterowie jebani na hulajnogach. To nie 'młodzież', to nie 'frustracja'. To gnój, który wyrósł w głowach części polskich dzieciaków – karmiony memami, TikTokiem, piwem i poczuciem, że jak ktoś mówi po ukraińsku, to można go zabić dla funu. Zatrzymali pięciu – od 15 do 18 lat. Dobrze. Niech dostaną maksimum. Żadnych 'nieletni, zrozumieć kontekst, trudna sytuacja rodzinna'. Jak ktoś w wieku 16-17 lat kopie leżącego w głowę i próbuje zrzucić człowieka z mostu – to już jest dorosły drapieżnik i powinien odpowiadać jak dorosły. Polska przyjmuje Ukraińców od 3 lat. Miliony ludzi, którzy uciekli przed rosyjskim gównem. A my w zamian wydajemy takich 'patriotów', którzy biją dzieci za to, że są Ukraińcami. To hańba. Czysta, obrzydliwa hańba dla tych sprawców, dla ich rodziców i dla każdego, kto teraz będzie ich bronił 'bo Ukraina też...'. Nie ma 'obu stron'. Jest banda polskich zwyrodnialców, którzy powinni zgnić w poprawczaku albo w pierdlu.
Koniec i kropka.”