Wywołuję mądrość iksową w temacie konserwacji dzieł sztuki.
Choć pewnie wielu czytelników uśmiechnie się z pobłażaniem, bo nie o malarstwo Chełmońskiego chodzi, a o koordynatograf biegunowy.
Ten zmyślny przyrząd służył kiedyś do odczytywania i nanoszenia na mapy współrzędnych prostokątnych. Przed GISem był w zasadzie niezastąpiony - to dzięki niemu powstawały precyzyjne siatki współrzędnych czy nanoszono osnowę na pierworysy map.
No i podkusiło mnie kilka dni temu, żeby przeczyścić izopropanolem metalową prowadnicę x. Tak, izopropanolem.
Oczywiście spowodowało to ściągnięcie brudu wraz z cała politurą, po czym powierzchnia metalu stała się szara i matowa.
Trochę spodziewając się tego efektu przygotowałem zestaw polerski - pastę Autosol oraz wosk mikrokrystaliczny.
Niestety, godzinna operacja udała się tylko połowicznie, pacjent zaczął się błyszczeć, ale niestety wciąż na szaro. Po starej srebrnej politurze śladów brak.
Na zdjęciu zestawiłem oś x z małym wskaźnikiem skali, którego jeszcze nie zdążyłem zepsuć. Widać różnicę, prawda?Gdyby ktoś z Was miał pomysł, lepszy niż Grok lub Chat (tj. poleruj więcej, to niemożliwe), chętnie przyjmę dobrą radę, jak to naprawić.
Może być razem z wiadrem krytycznego bluzgu😉