🚨Dużo emocji wokół zatrzymania i aresztowania Leszka Kraskowskiego. Analiza dostępnych faktów wskazuje, że na poziomie eksperckim mamy do czynienia z poważnymi wątpliwościami, które wykraczają poza jednostkowy przypadek. Ta sprawa ma charakter poważny i daje naszym wrogom kolejne sygnały o lukach w systemie bezpieczeństwa RP.
Tłem tych rozważań muszą być zdarzenia, z jakimi mierzy się Polska od wielu lat – przestępczość przeciwko państwu, w tym działania wywiadowcze, coraz mocniej przenosi się do cyberprzestrzeni. Polska doświadczyła w ostatnich miesiącach, że proste cybernarzędzia służyć mogą do skutecznych operacji destabilizowania kraju. To działo się w ostatnich miesiącach i do dziś pozostaje niewyjaśnione. Nie wiemy choćby, kto, w jaki sposób i w jakim celu – zorganizował prowokację uderzającą w Prezydenta RP. Polski rząd nie był w stanie skutecznie wyjaśnić opinii publicznej z czym mamy do czynienia. Nie wiemy też, czy wykluczono scenariusz działalności wywiadowczej przeciwko Polsce. Ta historia wpisuje się w klasyczne operacje z użyciem środków aktywnych. Na tle tych działań okoliczności zatrzymania Leszka Kraskowskiego – oceniając sprawę wyłącznie na poziomie eksperckim – budzą bardzo poważne wątpliwości.
Z oficjalnych przekazów wiemy, że 6 czerwca wysłany został mail z silnie szyfrowanego protonmaila z groźbami pod adresem komendanta Policji. Sprawca podpisuje się nazwiskiem Leszka Kraskowskiego, co samo w sobie powinno zbudzać wątpliwości – autor zakłada specjalnie skrzynkę w serwisie o wzmocnionej polityce anonimizacji, by podpisać oficjalnie maila z groźbami? To przesłanka budząca pytania. I to powinno być wzięte pod uwagę, podobnie jak praktyką jest, że CBŚP bierze pod uwagę okoliczności wysyłania maili w sprawie tzw. alarmów kaskadowych. Ocenia się nie tylko treść, ale też analizuje się konteksty. I na tej podstawie podejmuje decyzje o reakcji państwa i jego służb. W tym przypadku zadziałano niemal automatycznie - już 6 czerwca dochodzi do zatrzymania dziennikarza, co ostatecznie kończy się jego aresztowaniem. Czy w tym czasie Policja była w stanie zrobić co trzeba, żeby sprawdzić kto jest rzeczywistym autorem maila? Czy wykluczono hipotezę, że mamy do czynienia z prowokacją? Czy wzięto pod uwagę wcześniejsze zgłoszenia o groźbach pod adresem Kraskowskiego? Odpowiedź wydaje się oczywista, gdy weźmie się pod uwagę warstwę ekspercką - technologie służące do rozpoznawania oraz atrybucji przypadków spoofingu pozostają w wielu sytuacjach przedmiotem dyskusji w środowisku eksperckim, a ich skuteczność wymaga doświadczenia, czasu, nowoczesnego oprogramowania oraz zdolności do prowadzenia śledztw informatycznych. Pomimo rozwoju metod analizy technicznej, metadanych oraz korelacji zdarzeń sieciowych, jednoznaczne ustalenie rzeczywistego nadawcy lub źródła komunikacji może być utrudnione przez celowe fałszowanie identyfikatorów, wykorzystanie pośredniej infrastruktury teleinformatycznej oraz techniki maskowania śladów cyfrowych. W konsekwencji wnioski dotyczące pochodzenia komunikacji mogą być obarczone istotnym stopniem niepewności i powinny być formułowane z uwzględnieniem ograniczeń metodologicznych oraz alternatywnych scenariuszy wyjaśniających. Takie wyjaśnienia wymagają często użycia różnorodnych metod, czego w tym przypadku w sposób oczywisty zabrakło. A jeżeli w analizowanym przypadku nie został jednoznacznie wykluczony spoofing, należało zachować szczególną ostrożność przy interpretacji wyników identyfikacji źródła komunikacji. Na pewno Policja i sądy nie powinny podejmować działań bez przeprowadzenia takich analiz.
Sytuacja jest systemowo niebezpieczna – pokazuje bowiem skuteczność mechanizmu podszywania się pod konkretne osoby w celu nie tylko ich dyskredytacji, ale wręcz usunięcia z przestrzeni publicznej. Obecnie prokuratura informuje o długiej liście zarzutów oraz podejrzeń, ale jest oczywiste, że to mail z groźbami wywołał natychmiastową reakcję Policji. I zapewne był też główną przesłanką do decyzji o areszcie. Analiza kanałów komunikacji prowadzonych publicznie przez Kraskowskiego w dość łatwy sposób dała naprowadzenie autorom potencjalnej prowokacji, jak zbudować podszywającego się pod niego maila (jeśli do tego doszło). Jeśli mamy do czynienia z podszywaniem się sprawca musiał przeprowadzić audyt i spreparować maila szytego na miarę konkretnej sytuacji. Łatwo było znaleźć odpowiednie treści, by wytworzyć realistyczny tor interpretacyjny w tej sprawie.
Tym razem sytuacja dotyczy dziennikarza, ale w przyszłości może dotyczyć konkurenta biznesowego, polityka, obywatela, który narobił sobie wrogów. Automatyzm w działaniu Policji i sądów pokazuje, że w ciągu jednego dnia można uruchomić proces usunięcia konkretnej osoby z publicznej przestrzeni. Pamiętając, że jesteśmy jako kraj na ciągłym celowniku i świeczniku różnych służb specjalnych, przede wszystkim konglomeratu rosyjsko-białoruskiego, ten sygnał ma charakter luki w systemie bezpieczeństwa i rozpoznania. To jest jak otwarta brama i zaproszenie do działań przeciwko państwu polskiemu.
Biorąc pod uwagę wskazaną historię, warto przypomnieć wydarzenia z 2021 roku. Policja zatrzymała wtedy do wyjaśnienia dziennikarza „Gazety Wyborczej”, bowiem użyto skojarzonej z nim infrastruktury sieciowej do wysyłania gróźb wobec jednego z polityków PiS. Nikt go nie aresztował, nikt nie przyjmował a priori, że on jest autorem gróźb. W tej sytuacji, państwo zareagowało adekwatnie. Dziś reaguje przesadnie, podsycając wewnętrzną polaryzację i pokazując wrogom jak nas rozgrywać.
Głos w tej sprawie i wątpliwości nie mają być obroną Leszka Kraskowskiego, nie mają być oskarżeniem wobec niego czy jakichś decydentów w tej sprawie. Nie mają być również wezwaniem państwa do lekceważenia przypadków podejrzenia łamania prawa. Ale trzeba zwracać uwagę, że to kolejny już sygnał, że Polska systemowo nie jest w stanie skutecznie rozpoznawać współczesnych zagrożeń, a także podejmuje decyzje nieprofesjonalne, które wyrządzać mogą więcej szkód niż korzyści.