Dla porządku: na rynku niemieckim lekarze kontraktowi (Honorarärzte) otrzymują obecnie stawki rzędu 90–100€ za godzinę w internie, anestezjologii oraz chirurgii urazowej, a doświadczeni Oberärzte zwykle 105–120 euro za godzinę. W centralnych izbach przyjęć i SOR-ach stawki są często jeszcze wyższe z uwagi na chroniczne braki kadrowe. Oznacza to, że 24-godzinny dyżur kosztuje szpital od około 2 400 do nawet 3 000 euro (10–13 tys. zł), zanim lekarz dotknie pierwszego pacjenta.
(Źródło: Facharztagentur). Gdyby więc Pan Dyrektor chciał rozwiązać problem poprzez import specjalistów z Niemiec, to proszę uwzględnić, że poza honorarium należałoby jeszcze doliczyć podróż. Trasa Berlin–Mława–Berlin to około 1 200 km. Przy standardowej niemieckiej kilometrówce 0,35 euro/km daje to dodatkowe 420 euro, czyli blisko 1 800 zł. Nagle okazuje się, że 1 700 zł za dyżur nie wygląda jak przykład niebotycznych roszczeń, lecz raczej jak wspomnienie z minionej epoki...
Warto zauważyć, że nawet przyjmując bardziej konserwatywne stawki publikowane przez niemieckie agencje lekarskie (90–100 €/h dla specjalisty Facharzt, 105–120 €/h dla adiunkta Oberarzt), mówimy o kosztach wielokrotnie (o rząd wielkości) przewyższających kwoty, które w Polsce bywają przedstawiane jako „wygórowane oczekiwania.
Zachęcam zatem Pana Dyrektora do zatrudnienia do obsady ostrodyżurowej lekarzy kontraktowych (Honorarärzte) z Niemiec. Sam chętnie rozważę ofertę. Neurochirurg kontraktowy to zwykle 140–180€ za godzinę, czyli około 600–780 zł/h. Przy dyżurze 24-godzinnym daje to 14–19 tys. zł, plus dojazd Berlin–Mława–Berlin: ok. 1 200 km × 0,35 euro/km = 420 euro (ok. 1 800 zł).
Nagle okaże się, że 1700 zł za dyżur nie było przejawem pazerności, lecz zaskakującego umiarkowania. Warto nie tracić kontaktu z rzeczywistością.
CC:
@NaczelnaL @Rezydenci @CowZdrowiu @GazetaLekarska